Menu główne
Menu
Menu

Historie niektórych dzieł i placówek w walce z reżimem komunistycznym

Historie niektórych

dzieł i placówek

w walce z reżimem

komunistycznym

Likwidacja domu dziecka i wszystkich dzieł pierwszej placówki Córek Maryi Wspomożycielki w Różanymstoku

Opowiada s. Zofia Bazylczuk FMA
Likwidacja domu dziecka we Wschowie

Mimo wielu zabiegów i walk o przetrwanie domu dziecka we Wschowie, jak i wszystkich innych sierocińców zakonnych w Polsce w roku 1951 władze państwowe bezpodstawnie, z przyczyn wyłącznie ideologicznych, zlikwidowały pięknie prosperujący już sierociniec. Dzieci musiały opuścić siostry. Zostały zabrane do trzech innych domów dziecka: Wschowa, Żagań, Zielona Góra. Był to pogrom! Niewypowiedziany ból dla obu stron. Pozostała jednak więź duchowa i modlitewna, która trwała długie lata. Funkcjonowały jeszcze Kursy Przysposobienia Zawodowego dla dziewcząt oraz Przedszkole. Siostry podjęły katechezę we Wschowie, w Osowej Sieni, w Dębowej Łęce, w Jędrzychowicach. Nadal prowadziły nielegalne Przedszkole – tzw. „Przechowalnia Dzieci”, Kursy Kroju i Szycia, pracownię kołder, haftu, kart świątecznych. Mimo wielu przeszkód angażowały się w duszpasterstwo parafialne i grupy młodzieżowe.

Okres ciężkich walk o dzieło w Środzie Śląskiej 1950 – 1960

Opracowanie s. Genowefy Błońskiej z roku 1981.

„Walka obronna” o dom we Wrocławiu przy ul. Sienkiewicza

Na podstawie relacji s. Jadwigi Górskiej z roku 1962.

Poważne problemy wspólnoty sióstr we Wrocławiu przy ul. Sienkiewicza z władzami komunistycznymi zaczęły się w 1950 r. kiedy dostarczono pismo z nakazem „Opuścić dom w 14 dni”. Zaczęła się batalia z urzędami i odwołania do wszystkich możliwych instancji łącznie z Ministerstwem ds. Wyznań i Finansów. Oficjalny zarzut dotyczył „niewykorzystania przestrzeni domu”, który w rzeczywistości był przepełniony. Od początku służył jako brusa dla studentek, które wypełniały każdy metr kwadratowy, co było normą w trudnych latach powojennych. Nękania sióstr, rozprawy sądowe i życie w ciągłej niepewności trwało kilka lat. Siostry żądały Komisji osobowej, która stwierdziłaby, że nie nadużywają przestrzeni lokalowej, jak im zarzucano.

Dom był nachodzony za wiedzą sióstr i bez ich wiedzy, ponieważ budynek został już przydzielony Ośrodkowi Wrocławskiemu Delegatury Ministerstwa Szkół Wyższych i Nauki do spraw Młodzieży. Po jednej z takich „nieproszonych samowolnych wizyt” przedstawicieli Delegatury z rozczarowaniem stwierdzono, że dom jest zniszczony, biedny i nie spełnia ich wymagań. Ośrodek zrzekł się roszczeń, jednak walka z komunistami trwała dalej. Siostry prosząc o Komisję zażądały też o ewentualny budynek zastępczy. Komisja zbierała się kilkakrotnie, jednak nigdy nie dochodziło do ostatecznego orzeczenia. Budynek był przepełniony i nie było podstaw do wyrzucenia sióstr. Salezjanki opuściły kamienicę przy ul. Sienkiewicza 48/50 we Wrocławiu dopiero w 2004 r., kiedy została ona przeznaczona do rozbiórki ze względu na restrukturyzacje drogowe miasta.

Zastraszanie sióstr i odebranie budynków we Wrocławiu przy ul. Staromłyńskiej w dniu 27 sierpnia 1954 r.

Opracowanie i relacja s. Łucji Kawczyk z roku 1966.

Represje i 10-letnia walka o dzieła w Sokołowie Podlaskim

Opracowanie na podstawie Kronik domu s. T. Mikiciuk

Eksmisja sióstr w Połczynie Zdroju

Fragmenty opracowania historii działalności Sióstr Salezjanek w Połczynie Zdroju z 2007 r.

Walka o utrzymanie przedszkola i kursów zawodowych w Grabowie nad Prosną

Z Kroniki domu Sióstr Salezjanek w Grabowie nad Prosną

Stopniowe zamykanie placówek oświatowo-wychowawczych Sióstr Salezjanek w Łodzi

Opracowanie s. Anieli Olczyk z roku 1980 na podstawie Kronik domu w Łodzi i wspomnień wychowanek.

Zamknięcie domu dziecka i administracyjne nękania sióstr w Nowej Rudzie

Na podstawie opracowania s. Albiny Maksyś z roku 1969.

Historia domu w Nowej Rudzie reprezentuje najbardziej typowe metody administracji ludowej w sposobie relacjonowania się z siostrami zakonnymi. Najtrudniejsze lata to okres lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. W tym czasie w Nowej Rudzie przełożoną wspólnoty sióstr salezjanek była s. Stefania Kołodziejczyk. W pierwszej kolejności, jak wszędzie, zamknięto dom dziecka. Kolejno siostry były zmuszone przekształcić przedszkole w punkt opieki nad dzieckiem, następnie zażądano życiorysów sióstr. Ostatniego żądania siostry nie spełniły. Kolejno interesowano się źródłem utrzymania sióstr, jako że dla Państwa ludowego stanowiły praktycznie „mniejszość pozbawioną praw obywatelskich”. Nalegano by przedstawić pozwolenie na prowadzenie internatu i typowe dla wielu wspólnot zakonnych narzucenie horrendalnie wysokich podatków od nieruchomości, nie proporcjonalnych do zajmowanych lokali. Wreszcie pod naciskiem władz siostry zostały zmuszone podpisać przejęcie domu na rzecz Państwa i płacić czynsz za mieszkanie, czego kulminacją było otrzymanie pisma z Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w 1969 r. wzywające do opuszczenia pomieszczeń na parterze, rzekomo używanych nieprawnie. W przypadku każdej z tych spraw to niekończąca seria odwołań, wymiana pism i niepewność jutra, które trwały praktycznie przez cały okres komunizmu.