Menu główne
Menu
Menu

Grupy nieformalne

Grupy nieformalne

Wraz z likwidacją placówek wychowawczych i oświatowych w latach komunizmu i większym zaangażowaniem sióstr w życie parafialne rozwijała się też ich działalność duszpasterska w grupach nieformalnych, którą Córki Maryi Wspomożycielki kontynuują do dziś. Grupy te mają charakter formacyjno-apostolski. Często powstawiają spontanicznie, dobrowolnie i opierają się na stosunkach przyjacielskich. Spełniają one jednak bardzo ważne zadanie troski o poznanie prawd wiary i osobisty rozwój młodego człowiek, aktualnie tak bardzo potrzebujący przyjacielskiej i mądrej obecności i dorosłych. Były i są to schole dziecięce i młodzieżowe, grupy animacji czy diakoni muzycznej, eucharystyczne, biblijne, maryjne, misyjne, różne formy wolontariatu, bielanki, grupy szerokorozumianego oratorium salezjańskiego.

| Kilka świadectw:

Od najmłodszych lat spotykałam na swojej drodze Siostry Salezjanki, bo uczęszczałam do przedszkola Sióstr Salezjanek i właśnie już tam siostry nauczyły mnie jak kochać Pana Boga, a poprzez wspólne śpiewanie na katechezach  namówiły mnie do śpiewania w kościele, ale także do chodzenia na oazę. Już W 6 klasie szkoły podstawowej zaczęłam śpiewać w Scholii, którą obecnie opiekuje się S. Monika, a także za namowaą S. Lucyny pojechałam na pierwszy zjazd oazowy. Atmosfera tam jest cudowna, a ludzie jeszcze lepsi! Chociaż najlepiej wspominam adoracje, które przybliżyły mnie do Jezusa. Choć w moim życiu przewijało się wiele Sióstr, myślę, że każda z nich jest wyjątkową osobą! Ania

Oazy, spotkania i wycieczki, zmiany sióstr, które bardzo przeżywałam i robię to do dziś, to wszystko ukształtowało moją wiarę. Lata mijały, a w Grabowie zamieniono nam oazę na oratorium, wtedy byłam już trochę bardziej dojrzała i inaczej postrzegałam wszystko dookoła, więc zaczęła się potocznie mówiąc „JAZDA”. Siostra Teresa była pierwszą, która odważnie i z przytupem wkroczyła w nową sytuacje, z nią miałam swój pierwszy wyjazd do Warszawy. Do dziś, gdy go wspominam, mam łzy w oczach ze wzruszenia. Wtedy też zaczęłam bardziej angażować się w naszą małą Grabowską  scholę, oddałam jej całe serduszko i ma je ona do tej pory. Strasznie się cieszę, gdy mogę sławić Boga śpiewając,  bo łączę wtedy swoją pasje z modlitwą, a do tego miło się słucha, gdy ludzie mówią, że umilamy im Msze. Niestety nasz czas z siostrą Teresą się skończył i ruszyła ona dalej, do innego domu, a my dostaliśmy następną siostrę. Siostra Wiesia, ah to jest siostra, z którą pożegnanie było dla mnie najtrudniejsze… Była ona według mnie jedną z najbardziej „młodzieżowych” i bezkonfliktowych sióstr, zawsze służyła pomocą i dobrym słowem. Miała cudowny charakter i humor, nie dało się z nią być poważnym aczkolwiek jak przychodziło co do czego to potrafiła być naprawdę bardzo poważna. Ona zabrała mnie na pierwszą oratoriadę,  tym samym zaszczepiając we mnie miłość do nich, pomimo że jestem lekko aspołeczną osobą. Atmosfera panująca na tych spotkaniach, serdeczność i miłość zarówno do bliźniego jak i do Boga płynąca od ludzi jest niesamowita!! Z siostrą Wiesią nagraliśmy również piękną piosenkę, którą możecie znaleźć na Youtubie na kanale  TVM LINA o nazwie „Odszukaj nas” https://www.youtube.com/watch?v=scvPA1IMmkQ

W zeszłym roku siostra musiała nas niestety opuścić, myślę że dla nas wszystkich było to okropnie ciężkie pożegnanie. Teraz oratorium w Grabowie prowadzi równie cudowna siostra Joasia, a naszą scholę prowadzi wiecznie uśmiechnięta i nasiąknięta dobrym nastawieniem siostra Monika.

Wspólnota sióstr Salezjanek od zawsze odgrywała w moim życie ogromną rolę i myślę, że raczej się to już nie zmieni! Aleksandra

Dom Sióstr Salezjanek w Grabowie nad Prosną był i czuje, że nadal jest moim drugim domem. Kiedy byłam małą dziewczynką jedna ze Sióstr będących wtedy w Grabowie, podeszłą do mnie po Mszy Świętej i zaprosiła mnie na ognisko do Oratorium.  S. Alina była, jest i będzie zawsze w moim sercu. Wpisała się w początek mojego nawrócenia i bycia prawdziwie przy Bogu. Dzień ogniska w Oratorium był pierwszym dniem, który rozpoczął moje życie wśród Salezjanek. Przez kolejne lata Siostry wychowywały mnie, okazywały mi miłość, uczyły wrażliwości, miłości do drugiego człowieka, współpracy, uczciwości, jak pomagać innym a także pokazały mi swoim życiem i postawą co znaczy być piękną. Były moimi katechetkami, które przyprowadziły mnie do Jezusa. Dziękuje Bogu, że postawił mi Je na drodze mojego życia, szczególnie życia chrześcijańskiego. Od oratorium się zaczęło, potem formacja oazowa,  znalazłam swoje miejsce w Kościele w scholii, tam się rozwijałam. W końcu sama zostałam prowadzącą scholę, aż do momentu kiedy podjęłam decyzję, że rozpocznę naukę w Studium Organistowskim. Dziś jestem organistką  w swojej rodzinnej parafii. Jestem szczęśliwą żoną i razem z mężem czekamy na nasze pierwsze dziecko. W każdym etapie mojego życia była obecna Siostra, z którą się zaprzyjaźniałam. Zawsze mogłam liczyć na ich wsparcie, pomoc a co najważniejsze na modlitwę. Ich dom zawsze jest dla mnie otwarty. Magdalena

W kilku zdaniach chciałabym podziękować Bogu za obecność Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki w Grabowie nad Prosną. Siostry towarzyszyły w moim życiu od najmłodszych lat. Już jako mała dziewczynka razem ze starszym rodzeństwem pamiętam beztroskie chwile spędzone w Oratorium prowadzone przez Siostry. Pomoc jako otrzymywaliśmy dla całej rodziny pochodząca z „darów”, za które z serca dziękuję, lecz największym darem otrzymanym od Sióstr jest przekazane mi świadectwo wiary. To One nauczyły mnie w kręgu oazowym jak czytać i rozważać Pismo Święte. Pokazały mi Żywego Boga swym świadectwem życia. W momentach trudnych zawsze mogłam liczyć na ich wsparcie i modlitwę. Pokazały mi obraz wspólnoty ludzi tak różnych, a jednak zjednoczonych w imię Jezusa.

Dziś, kiedy jestem pracownikiem przedszkola jestem dumna i pełna wdzięczności, że mogę uczestniczyć jako osoba świecka w tym wielkim dziele św. Jana Bosko.

Czasami nachodziły mnie myśli, dlaczego Siostry tak często odchodzą, a przychodzą inne. I całkiem niedawno zrozumiałam jak wielki to dar móc odkrywać i poznawać każdą z Sióstr, jak wiele chcą nam pokazać i jak wiele możemy czerpać przez rozmowę i przebywanie w życiu codziennym, jak wielkim dziełem wspólnoty jest chęć miłości Boga w każdym człowieku, i choć odchodzą zawsze są w naszej pamięci.

Dziękuję Bogu za życie i obecność każdej z nich, za chwile rozmów i modlitwy, za każde Zdrowaś Maryjo w naszych intencjach, słowa wsparcia i pocieszenia.

Niech Jezus Chrystus będzie uwielbiony w dziele św. Jana Bosko. Szczęść Boże. Bernadetta